RSS
wtorek, 04 marca 2008
Wracamy !!!

Hej Misie

przez ostanie 20 dni nie bylo od nas slychu

troche sie dzialo

najpierw nie dalismy rady dojsc do Bazy pod Mercedario z powodu wody (wlasciwie jej stanu wysokiego)

potem smigalismy nad pampa 60 km/h  bez uzycia silnika :) ani miesni

a na koniec chcielismy wzorem Cypisa zdobyc Aconcague

skonczylo sie tym ze na 6700 zwariowalem (no wiecie obrzek mozgu)

no i Kakus mnie uratowala odpuszczajac sobie szczyt

potem uratowal mnie Igor...prawdopodobnie najlepszy alpinista swiata ( i himalaista tez)

potem ja uratowalem ich wszystkich

a potem Igor uratowal nas ostatni raz

teraz mam odmrozone palce leci z nich ropa i jutro pakujemy sie do samolotu do milana razem z grupa Ukraincow (z ktorymi sie ratujemy od paru dni wzajemnie)

wspominali cos ze dolecimy do Milanu w stanie Anestezjologicznym

ale oso choci ??:)

za 2 dni w domu

wtedy dopisze cala relacje

buziaki

Kaniony

ps. kto zgadnie jak sie nazywa Igor dostanie nagrode :)

czwartek, 14 lutego 2008
idziemy w gory
I z tej okazji może nie być z nami kontaktu przez najblizsze 2 tygodnie :) nie martwcie sie i 3 majcie kciuki :)

K i K
"sie przemieszcza"

Wicie rozumicie była promocja wiec skoczylismy na chwile do Libanu :)

 

 

"sie czyta...albo prawie czyta"

"sie czyta...albo prawie czyta"


Kalaluszken przetlumacz co to:)

Sie jezdzi :)

Moi drodzy (a wlasciwie skoro ten blog jest Kakusia i mój to powinnismy pisac Nasi Drodzy), a wiec Nasi Drodzy:)

 

W ciagu ostatnich kilku dni sporo sie u nas zminilo - pognalismy z poludnia kraju (Patagonia) na polnoc (prowincja San Juan obecnie miasteczko Barreal ) z przystankiem na wschodzie ( wybrzeze - Puerto Madryn)

W Puerto Madryn mielismy zamiar obejrzec wieloryby (ale daly noge), zato  pozostaly tam jeszcze pingwiny, lwy, slonie (oczywiscie i jedne i drugie morskie), roznorakie ptactwo i Orki :) Orki wydaly nam sie być doskonala namiastka wielorybow, ale gdy sie dowiedzielismy, ze Orki podczas wycieczki kosztujacej troche pekunii nie sa gwarantowane to olalismy sprawe i zrobilismy sobie dni restowe:)

 

Podczas trwajacej 27h podrozy niewiele sie wydarzylo...bus sie toczyl...mysmy spali...jedli...sluchali muzy...ogladali video...był jednak maly extras :)

 

Otoz nasza podroz do San Juan miala w planie przesiadke w Cordobie...mielismy na nia wg planu 13 minut...hmm dystans ponad 1000 km i 13 minut luzu - troche ciasno

 

Na Szczescie linie Andesmar stanely na wysokosci zadania - nasz autokar spoznil sie nieznacznie natomiast bus do San Juan którym mielismy jechac dalej zostal podstawiony sporo pozniej tak wiec zamiast nerwowej przesiadki w biegu mielismy troche czekania. Cierpliwosc nasza zostala wynagrodzona-zamiast naszego busa w standardzie Semi Cama zostal podstawiony Bus 1klasa Czyli Cama i skorzane fotele - przy okazji numery naszych miejsc zostaly anulowane, a ze Kakusia wskoczyla jako pierwsza do Busa to efekt tego wskoczenia możecie podziwiac na fotkach:)

piątek, 08 lutego 2008
Bedziemy na KOLOSACH !!!!

Czesc Misie !!!

tak jak w tytule

spadlo to na nas jakies 47 sekund temu

i wlasnie drzzacymi recami wpisuje tego posta

otoz razem z Kakusiem bedziemy prezentowac cykl naszych 4 podrozy do Kirgizji na ...

10 Ogolnopolskich Spotkaniach Podroznikow , Zeglarzy i Alpinistow

Kolosy 2007

ktore odbeda sie w dniach 6-8 marca 2008 w Gdyni

http://www.kolosy.pl/

...zbieramy Ekipe ...

i jadymyyyyyyy :)

i od razu z tego miejsca pragne podziekowac 

 kapitanowi Jackowi Waclawskiemu

za to ze nas zglosil do wyzej wymienionych spotkan

Ludek Dzieki !!!!

środa, 06 lutego 2008
Argentyna - ziemia obiecana...kraj marzen?:)

Tak naprawde tego nie wiemy , bardzo nam sie tu podoba , oceniac jednak nie bedziemy

ale dla lubiacych oceny przedstawiamy dwa argumenty za, z ktorych kazdy pewnie do kogos przemowi

1. Litr benzyny na "nasze" wychodzi po 1,20 zl

2. Litr tej cieczy w bialej butelce ( 96% ) wychodzi po 5 zeta ( na nasze, coprawda nie slyszalem o innym kraju z waluta zeta ale tak na wszelki wypadek :)

Nasz przepis na Yerba Mate :)

Heja

ci co tu byli to sie na 100 % zachwycili tym napojem i sposobem jego picia

specjalne kubeczki, rurka nie pozwlaajaca fusom dostac sie do buzi, wielokrotne zalewanie tych samych fusow, goraca woda za friko na dworcach autobusowych, no i pija ja wszyscy dookola

tak tak Yerba Mate to prawdziwy Argentynski rytual i czesc Argentynskiego zycia :)

my jako gringos opatentowalismy wlasny sposob :

1. kupujemy Yerbe w Markecie

 

2. Zalewamy wrzatkiem

Niestety brak fotki ale mozecie sobie wyobrazic jak wyglada zalewanie wrzatkiem :)

3. Gdy Herbatka sie zaparzy filtrujemy  fusy przez specjalnie do tego celu przygotwane sitko zrobione z bandaza elastycznego i dziurek zrobionych scyzorykiem

4. Dosypujemy cukier .)

5. pijemy :)

 

...hu hu ha...hu hu ha...nasza zima zla :)

...my sie zimy nie boimy ...i do argentyny ... wyjedziemy :)

a dla tych ktorzy uciec nie moga ...

 

Cytat wyjazdu !!!

teskt wyjety z ust pewnego mlodego ambitnego niemca ktory bardzo chcial zaloic Franco-Argentine,

niestety nie udalo mu sie zrobil pierwsze 9 wyciagow, ale i tak szacun za determinacje

Uwaga Uwaga cytujemy :

Rule number one : never eat a yellow snow :)

i niech ta dewiza przyswieca nam wszystkim  

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5