Hej Misie
przez ostanie 20 dni nie bylo od nas slychu
troche sie dzialo
najpierw nie dalismy rady dojsc do Bazy pod Mercedario z powodu wody (wlasciwie jej stanu wysokiego)
potem smigalismy nad pampa 60 km/h bez uzycia silnika :) ani miesni
a na koniec chcielismy wzorem Cypisa zdobyc Aconcague
skonczylo sie tym ze na 6700 zwariowalem (no wiecie obrzek mozgu)
no i Kakus mnie uratowala odpuszczajac sobie szczyt
potem uratowal mnie Igor...prawdopodobnie najlepszy alpinista swiata ( i himalaista tez)
potem ja uratowalem ich wszystkich
a potem Igor uratowal nas ostatni raz
teraz mam odmrozone palce leci z nich ropa i jutro pakujemy sie do samolotu do milana razem z grupa Ukraincow (z ktorymi sie ratujemy od paru dni wzajemnie)
wspominali cos ze dolecimy do Milanu w stanie Anestezjologicznym
ale oso choci ??:)
za 2 dni w domu
wtedy dopisze cala relacje
buziaki
Kaniony
ps. kto zgadnie jak sie nazywa Igor dostanie nagrode :)